Powrót do szkoły oznacza zmianę tempa dla całej rodziny. Po wakacyjnych porankach, dłuższych wieczorach i większej swobodzie nagle pojawiają się budzik, lekcje, zajęcia dodatkowe i obowiązki. Dziecko potrzebuje trochę czasu, żeby się w tym wszystkim na nowo odnaleźć. I nie ma w tym nic dziwnego.
Zamiast od pierwszych dni pilnować idealnego planu dnia, warto zacząć od kilku prostych punktów, które będą się powtarzać. Podobna pora pobudki, spokojne śniadanie, chwila odpoczynku po szkole i wieczorny moment wyciszenia dają dziecku poczucie przewidywalności. To właśnie z takich drobnych rzeczy najłatwiej buduje się codzienny rytm.
Po powrocie ze szkoły nie każde dziecko ma też ochotę od razu opowiadać, co wydarzyło się na lekcjach. Czasem najpierw trzeba zjeść, pobawić się albo zwyczajnie pobyć chwilę w ciszy. Zamiast pytać: „Co dostałeś?”, „Masz coś zadane?” czy „Jak było?”, można zacząć od czegoś prostszego: „Co dziś było najfajniejsze?” albo „Co cię dzisiaj rozśmieszyło?”. Rozmowa często przychodzi sama.
Dobrym pomysłem jest również stworzenie krótkiego, codziennego rytuału, który nie kojarzy się dziecku z kolejnym obowiązkiem. Wystarczy 10–15 minut wspólnego czytania, rozwiązywania zadań albo łamigłówek. Może to być książka, czasopismo dziecięce czy wspólna zagadka rozwiązana przy herbacie lub kakao.
W „Świerszczyku” dzieci mogą w tym czasie wybrać to, na co akurat mają ochotę: opowiadanie, komiks, ciekawostkę albo łamigłówkę. Jednego dnia przeczytacie razem dwie strony, innego dziecko samo znajdzie zadanie, które chce rozwiązać. Nie trzeba przerabiać wszystkiego ani zamieniać tej chwili w dodatkową lekcję. Najważniejsze, żeby czytanie i odkrywanie kojarzyło się z przyjemnością.
Taki niewielki rytuał ma jeszcze jedną zaletę — pozwala rodzicowi być blisko bez ciągłego kontrolowania szkolnych obowiązków. Można usiąść obok, pośmiać się z komiksu, wspólnie pogłówkować nad zagadką albo dać dziecku przestrzeń, żeby samo przeczytało wybrany tekst.
Na początku roku szkolnego warto też zostawić w planie trochę miejsca na… nic. Nie każdy dzień musi być wypełniony po brzegi. Dzieci, podobnie jak dorośli, potrzebują czasu, żeby przyzwyczaić się do nowego tempa. Czasem najważniejsze, co możemy zrobić, to nie dokładać kolejnego punktu do planu.
Szkolny rytm nie musi pojawić się pierwszego września jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Powstaje stopniowo: z powtarzalnych poranków, spokojnych rozmów, wspólnych chwil i małych zwyczajów.
A jeśli jednym z nich stanie się kilkanaście minut ze „Świerszczykiem” — tym lepiej. Bo dobry początek roku szkolnego nie zawsze oznacza więcej nauki. Czasem oznacza po prostu znalezienie czasu, żeby pobyć razem.
Dla wszystkich, którzy chcą wprowadzić w domu rytuał codziennego czytania, przygotowaliśmy kilka krótkich opowiadań od „Świerszczyka”. Możecie sięgać po nie wieczorem, po szkole albo wtedy, gdy po prostu macie chwilę tylko dla siebie.
Warto o taką chwilę zadbać szczególnie w pierwszych latach szkoły. W klasach 1–3 dziecko coraz mocniej wchodzi w świat obowiązków, samodzielności i nowych doświadczeń, a jednocześnie nadal bardzo potrzebuje bliskości rodzica. Wspólne czytanie może stać się czymś więcej niż ćwiczeniem tej umiejętności — to czas rozmowy, śmiechu, pytań i bycia razem.
Czytajcie razem. Bez pośpiechu i bez sprawdzania. Dla przyjemności, ciekawości i dla więzi, która buduje się właśnie w takich zwyczajnych chwilach.
Pobierz czytanki:
